Moje dzieci się złoszczą i głośno wyrażają swoje niezadowolenie. I kiedy mój najstarszy syn (7 lat) wścieka się, że mu się nie podobają decyzję, które zapadły, ja z uporem maniaka powtarzam:

-„Rozumiem, że się złościsz, masz prawo tak się czuć i masz też prawo nie zgadzać się z moim zdaniem. Natomiast w tej sytuacji ja i tato podjęliśmy taką decyzję, a nie inną i zdania nie zmienimy.”

Nie wynika to z mojej wiedzy psychologicznej, tak zostałam wychowana i prawdę powiedziawszy do głowy mi nie przyszło, żeby odebrać dzieciom prawo do emocji, które w sobie mają i też prawo do posiadania opinii. 

Nigdy nie zaczęłabym się pewnie nad tym zastanawiać gdyby nie to, że wielu moich klientów wpada na sesje z takim przekonaniem, że emocji takich jak złość czy frustracja absolutnie nie wolno pokazywać.

Jaki jest skutek? A taki, że złość i frustracja rośnie, relacje z otoczeniem cierpią bo to, że nie powiesz, że dana sytuacja Cię wkurza nie znaczy, że Twoja komunikacja niewerbalna nie emanuje złością.

Złość jest potrzebna.

Tak jak każda inna emocja. To nie jest tak, że czujemy to co czujemy na skutek jakiegoś kosmicznego żartu. Posiadamy emocje,  ponieważ pełnią one rolę adaptacyjną i regulacyjną.

Jaka jest funkcja złości?

  1. Wyrażenie złości w niektórych przypadkach zapobiega agresji np. Kiedy matka rzuca groźne spojrzenie dzieciom aby zapobiec bójce (za: Chevalier- Skolnikoff)

  2. Złość mobilizuje energię i podtrzymuje ją na wysokim poziomie dłużej niż pozytywne emocje. Powoduje zwiększony przepływ krwi do mięśni odpowiedzialnych za działanie (za: Michael, Haviland- Jones). Dlatego niektórzy trenerzy starają się rozbudzić u zawodników złość w stosunku do rywali. 

Jak to można wykorzystać?

Jak Ci potrzebna siła do przebiegnięcia maratonu, to w myślach możesz się wściekać na wszystkie osoby, które w Ciebie nie wierzyły i korzystać z dodatkowej siły mięśni 😉

A tak poza tym, można zaakceptować, że złość jest integralną emocją jaką posiadamy i dać sobie i innym prawo do jej wyrażenia w cywilizowany sposób. 

Zaraz mi pewnie powiesz/ napiszesz, że hola hola nie zawsze można powiedzieć „ Szefie, odczuwam frustrację, kiedy 5 minut przed zakończeniem pracy, szef przynosi mi dodatkową pracę. Czy możemy jutro rano usiąść i spróbować zaplanować pracę tak, aby tego uniknąć.

I okej, jeżeli nie czujesz się gotowy/a to tego nie rób, zacznij od mniejszych rzeczy (ale nie mniej ważnych). Zacznij od nazywania swoich emocji w domu. 

Dostajesz wewnętrznego szału kiedy Twoja partnerka/ żona nie zakręca pasty do zębów?

A może czujesz, że eksplodujesz, kiedy widzisz, że koło leżą porzucone skarpety?

Zaczyna Ci się robić biało przed oczami, że dzieci znowu zostawiły lego na podłodze ( swoją drogą nadepnięcie lego bosą nogą stoi u mnie wysoko na liście porannej masakry).

Przestań z miną cierpiętnika/ cierpiętnicy ogarniać wszystko dookoła tylko zacznij mówić, i pokazywać otoczeniu gdzie są Twoje granice.

Może mi nie wierzysz, ale ludzie przyjmują to bardzo dobrze. Zastanów się jaka to jest wygoda, żeby zamiast zgadywać o co chodzi drugiej osobie, że powarkuje od rana usłyszeć jasno i wyraźnie z czym ma problem i mieć szansę wyeliminować zachowania, które bliskim przeszkadzają?

A Ty ? Jak radzisz sobie ze złością?

 

 

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *