Jak człowiek ma dzieci to uczy się cieszyć z małych rzeczy. A jak choruje a dzieci łaskawie pójdą spać bez wrzasku to już generalnie jest stan porównywalny do wygranej w totka. Przeżyłam przeziębienie swoje i wszystkich członków rodziny i tak sobie myślę, że jestem szczęściarą bo niewiele mi trzeba do szczęścia. Tym się dzisiaj z wami dzielę- moje 3 sposoby na więcej szczęścia w życiu 🙂

Potem podczas sesji i konsultacji z klientami zderzam się z wizją szczęścia, które jest jak fatamorgana na pustyni. Klienci opowiadają mi, że szczęście to będzie wtedy kiedy będzie więcej pieniędzy, lepsze wakacje, szybszy samochód, większy dom. 

Taki syndrom trawy bardziej zielonej, tam gdzie nas nie ma. 

Nie przemawia do mnie ta wizja, że szczęście jest gdzieś na końcu tęczy i że jak będę miała coś więcej, coś lepiej to będę bardziej szczęśliwa.

Jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać, czy ze mną jest wszystko w porządku bo odkryłam, że nie mam już spektakularnych marzeń do zrealizowania. Kiedyś miałam całe listy rzeczy do zrobienia. Teraz ze zdumieniem odkrywam, że nie mam na tej liście takich marzeń, które muszę zrealizować i które napędzają mnie do działania. Tak naprawdę, w tym momencie życia, jestem zadowolona i większy samochód, dom czy lepsze wakacje nie wpłyną już diametralnie na jego poziom. Mam trójkę fajnych dzieci, super męża, dom (w najdłuższym remoncie świata), stać nas na dwa samochody i wakacje dwa razy do roku. Pewnie, że nie byłoby źle mieć więcej i nie wzgardziłabym wygraną w totka ale czy zmieniłoby to tak wiele w moim życiu?

 

 

 

I tu z pomocą idą badania naukowe.

The Harvard Study of Adult Development, to badania w których przez 75 lat kolejne pokolenia badaczy śledziły życia 724 mężczyzn, co roku pytając ich o pracę i rodzinę.To najdłuższe badania w historii, ale też jedne z bardziej znaczących. Wyobraź sobie, ile informacji można wyciągnąć z takiej obserwacji. Czy pieniądze dają szczęście? Czy to status społeczny jest wyznacznikiem naszego zadowolenia z życia?

Wnioski z badania są jasne- to dobre relacje z innymi ludźmi sprawiają, że jesteśmy zdrowi i szczęśliwi.

DOBRE RELACJE. Nie dużo relacji i 5000 znajomych na facebooku tylko wartościowe związki. 

 

Czy będziemy szczęśliwsi posiadając więcej? Może odrobinę ale to co jest pewne to fakt, że zadbanie o swój związek, relacje z dziećmi, przyjaciółmi wpływają na jakość naszego życia. To bardzo uwalniające.

 

Nie muszę zarabiać milionów żeby czuć szczęście. Co więcej miliony gwarancji na to nie dają.

 

Ale to co mogę zrobić to zastanowić się, jak każdego dnia budować coraz lepsze relacje. 

Jak nauczyć się bardziej dostrzegać bliskich. Można spędzać razem czas a jednocześnie być bardzo, bardzo daleko od siebie. Można słuchać nie słuchając ( mężczyźni tu przodują ze swoim- yhmm). Można też aktywnie budować swoje szczęście i szczęście swoich bliskich poprzez obecność i uważność na nich i ich potrzeby. 

I to jest kwestia mojego szczęścia. A z drugiej strony uważam, że kiedy ja staram się i dbam o rodzinę, bliskich to jednocześnie moi bliscy uczą się przez obserwacje tych zachowań. Tym samym, aadaje moim dzieciom narzędzia do prowadzenia w przyszłości szczęśliwszego życia. 

Tylko tyle i aż tyle. 

Moje refleksje a zarazem zadania domowe są takie :

  1. Aktywnie słuchać.

    Bez smartfona w ręce i telewizora w tle. Słuchać i odnaleźć w sobie zainteresowanie i ciekawość drugiego człowieka. Potrafię słuchać, na tym polega mój zawód, ale nawet ja łapie się na tym, że w natłoku spraw nie zawsze daje bliskim 100% mojej uwagi. Czasami jest to uwaga dzielona z jednoczesnym wykonywaniem tysięcy różnych innych zadań. Matka Polka pracująca więc multitasking mam opracowany 😉 Mogę rozmawiać przez telefon, gotować, karmić najmłodszego i jednym uchem słuchać starszaków ;))

  2. Wziąć telefon do ręki i zadzwonić do przyjaciół.

    Messenger i smsy to nie to samo. I okej zaraz mnie będziecie przekonywać, że to żadna różnica. Dla mnie różnica jest ogromna, bo przez telefon słyszę że coś się stało, nawet jak przyjaciel tego nie powie. Interakcja jest zupełnie inna plus ja technologicznie jestem stara. Nie cierpię messengera i  jestem osobą która sms-em wysyła: ok. Godzę się z tym, że coraz więcej rzeczy obywa się przez internet ale dbam o to żeby nie zastąpiło to rozmowy czy wyjścia na kawę z koleżanką.

  3. Zadbać o relację z najważniejszą osobą- samym sobą.

    Skoro relacje dają szczęście to dobrze by było być ze sobą w dobrej relacji. Czy można ze sobą być w złej? A co, nie znacie nikogo, kto siebie nie lubi? W każdym razie- ja znam takich ludzi i dbam mocno o to, żeby być swoim własnym ulubionym człowiekiem. Takim na dobre i na złe:)

    Jak? Najprostsze co można zrobić to stworzyć dziennik sukcesów i codziennie wieczorem wypisywać 3 sukcesy jakie odnieśliśmy tego dnia. Po co? Po to, żeby pamiętać,  że jesteśmy super w te dni kiedy nic się nie udaje. Małymi kroczkami docenianie tego jak wyjątkowi jesteśmy 🙂

 

Jaka jest Twoja definicja szczęścia? Daj znać w komentarzu czego Ty potrzebujesz do tego aby żyć pełnią życia?

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *